wtorek, 26 sierpnia 2008

Pierwsza wizyta

No to początek.
Witam w moim gabinecie.

Na samym początku powinienem chyba powiedzieć po co, w ogóle otwieram tu swój gabinet.
Chyba po to, by zamiast przeciwdziałać to zapobiegać, pokazując dziwne rzeczy.
Zwariować można łatwo, a po co tracić czas na kozetkę w pokoju z białymi ścianami?

Postaram się Wam pokazać dziwolągi egzystencji społeczeństwa do jakiego należymy, by się uchronić przez transformacją w TO, co jest stadium przed ostatnim, w drodze do schizofrenii czy obłędu.

Jeśli myślicie, że schizofrenia jest jedyną taką chorobą to wyprowadzę Was z błędu już na samym początku, bo dla mnie, niczym się ona nie różni od marazmu, szarości, codzienności czy depresji.
No może po za tym, że nikt w tych przypadkach nie jest zmuszany do zażywania tych cholernych pigułek, i siedzenia pod ciągłą obserwacją.

Poznawać się z Wami nie będę bo nie mam na to najmniejszej ochoty, po za tym mógłbym mieć przez to tylko problemy, ale z przyjemnością pokażę Wam moich pacjentów, zapoznam Was z moimi przemyśleniami, i pokaże wszystko co tylko mnie śmieszy, bawi, męczy i interesuje.
Oczywiście jeśli ma to pomóc.

Teraz chciałbym podziękować ekipie remontowej firmy Złazet za przeprowadzoną renowację i odbudowę mojego gabinetu.
To co widać na górze sam bym nie zrobił.

Podczas kolejnej wizyty, jeśli nie przedawkuje wyciągu ze świętej żurawiny, napisze kolejnych kilka słów w ramach manifestacji słownej.

Doktor Moriarty