No na razie nie będzie manifestu.
Mimo, że czasu miałem ostatnio trochę dużo, to miałem tego czasu za dużo.
Wszyscy wiemy że gdy czasu za dużo to gorzej z zarządzaniem tym czasem.
No, to koniec z tym niestylistycznym bełkotem i zbyt wieloma powtórzeniami.
Jest 17 września i przyznam się Wam, że większość dnia spędziłem dziś na paleniu w piecach domowych. Nie abym dorabiał na boku, tylko zimno!
Stare kafle, mimo że to niebezpieczne, to rozgrzałem do czerwoności, z nadzieją że obudzę sie jutro bez kataru.
Napisać można, że zimno bo pogoda się zmienia, że klimat i że nadciąga klęska ale każdy z Nas to wie.
Ja tylko powiem, że gdy zmieniłem szkołę, mając 9 lat, i wyprowadziłem się z rodzicami na obrzeża mojego miasta, i gdy poszedłem do szkoły, nowej szkoły, to przywitały mnie świerszcze.
To najbardziej pamiętam.
Gorące dni września, pożółkłe trawy od słońca, okalające moją nową szkołę pełne były świerszczy.
Łapałem je.
Teraz łąpie katar.
Ale i tak jest cudownie.
Życie jest cudowne i o tym powinniśmy pamiętać.
Nie przejmujmy się klimatem tylko go zaakceptujmy, bo na cholerę nam wrzody, jak słońca z przed stu lat nie wrócimy.
Ja jestem pełen życia i czekam na kolejny wschód.
Nie mógłbym nadmienić na koniec, że na ogólny dobry humor i dobre nastawienie wpływ miała dodatkowo informacja jaką otrzymałem dziś.
Napisał do mnie dziś człowiek, który jest współautorem nowej, powstającej, niskoprodukcyjno, małoekskluzywno i cieńkoemisyjnej telewizji.
Będzie lokalna i tylko tyle mogę teraz powiedzieć.
Trzymam kciuki za ekipę nowej telewizji, która już jest na końcowym etapie organizowania sprzętu, i pozdrawiam serdecznie.
środa, 17 września 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)