wtorek, 30 września 2008

Roman i Zdzisław

Wielokrotnie oglądałem filmy, seriale gdzie szukano kogoś.
Popularny motyw, co każdy przyzna.
Ja dzisiaj pierwszy raz brałem udział w takich poszukiwaniach i mimo tego, że prowadziłem je z biurka, to nie obyło się bez tragizmów i nerwów.

Zleceniodawcą była chęć pomocy i Roman.
Poszukiwanym Zdzisław P.

Na samym początku zebrałem informacje od zleceniodawcy na temat poszukiwanego.
Poszukiwanym okazał się osiemdziesięciolatek, uzależniony od alkoholu (co wbrew informacjom od Romana podpowiedziała mi intuicja), producent cienkiego bimbru sprzedawanego w słoikach pojemności 1L, zamieszkały na ulicy pewnej Królowej w moim pięknym mieście, kaleka, pokłócony w rodziną, klatką schodową i większą częścią ludzkości, posiadacz lewej instalacji elektrycznej oraz gazowej, dostępu jego spirytusowego księstwa bronił kod domofonu w postaci trzech dzwonków oraz szmata w oknie.

Roman pytał głuchej sąsiadki o poszukiwanego ale była głucha, domofon także. Cisza.
Tragizmu dodawał fakt, że Roman bardzo lubi poszukiwanego Zdzisława więc łzy, na samą myśl że go złapano lub poprostu zmarł, same się cisnęły w oczy.
Usiadłem do internetu.

Pomyślałem o numerze telefonu do Zdzisława ale okazało się, że znany mi numer 913 nie istnieje.
Szukam więc informacji na www.tp.pl.
Okazuje się że strona exmonopolisty i kolosa telekomunikacji, działa jak szesnastowieczny płóg. Sprawdzać będę z ciekawości nadal ich stronę ale kiedy indziej o tym.
Na innej stronie odnajduje 256 913 i dzwonie.
Telefonu nie ma takowy Pan, więc wypytuję o córkę zamieszkałą we wsi w okolicach Świnoujścia.
Wieś nie istnieje.

Zaczynają się problemy bo Roman ugruntowywuje się w świadomości, że poszukiwany zmarł.

Ja się nie poddaje i szukam po informacji ery, plusa oraz orange.
Nie ma.

Roman płacze a ja szukam.

Szukam na cmentarzu...
Jak ja się zdziwiłem gdy odkryłem stronę http://wirtualnycmentarz.pl/
Przecież to objawienie!
Genialnie kiczowata strona gdzie można pochowac swojego bliskiego!
Każdemu proponuje spacer po cmentarzu owym.
Jest brama, wywieszki i co najciekawsze zmiany nastroju!
A tak! Jeśli mamy ochotę przejść się po cmentarzu lub postać przed nagrobkiem Adolfa H. wieczorem przy akompaniamencie deszczu...nie ma problemu.
Wybieramy opcje pogody, pory dnia i już.

Genialne.

Tam poszukiwanego nie było.

Kolejno wszedłem na strone http://www.cmentarze.szczecin.pl/
tu kolejne zaskoczenie i genialne posunięcie.
Wyszukiwarka zmarłych.
Imię, nazwisko i już widzimy kiedy zmarł i gdzie leży.
Genialne ale Zdzicha nie ma.
Czyli żyje.

Ulga Romana i kolejna część poszukiwań.
Podczas poszukiwania natknąłem się jeszcze na kilka innych stron, w jakimś stopniu związanych ze Zdzichem, bo rezultaty SEARCH INTERNET tak mi podpowiadały.
Na przykład:
www.kto-kogo.pl Strona na której dowiemy się o poręczeniach majątkowych i innych różnych osób. Co dziwne jak się wpisze nazwisko okazać się może, że poszukiwany jest doradcą podatkowym lub mordercą skazanym w 1987 w Gdyni.

http://chemia.plumbum.pl czyli wiele sposobów na bimber.
http://www.moonshine_still.republika.pl/ czyli jeszcze więcej sposobów na bimber, forum, galeria ect.
http://bimber.prv.pl/ bez komentarza.

www.miejski.pl Strona ze słownikiem wyrazów miejskich gdzie dowiemy się, że najanizm to współczesna doktryna filozoficzna, jej wyznawcy "Najaniści" starają się jak najmniejszym kosztem wypić jak najwięcej browarów na imprezie, tudzież na nią wbić bez zaproszenia.
Przykład:
- Słyszalem, że niezła bibka sie szykuje w czwartek; poszedłbym, ale Mariolka mnie nie zapraszała :(
- No co Ty się przejmujesz, na jana wbijemy, tak jak zwykle!

www.kretyn.pl Strona z zapisanymi czatami i śmiesznymi dialogami, która nie była mi potrzebna.

I tak po kilku papierosach Roman przypomniał sobie nazwę knajpy gdzie pracuje córka poszukiwanego - też alkoholiczka.
Zadzwoniłem i odnalazłem poszukiwanego.

Pojechał do Niemiec, bo wnuczka go zabrała.
Żyje i pędzi. Wróci za tydzień bo zaduszki idą wielkimi krokami, i zacier czeka...

Zacieram teraz ręce i pędze..

środa, 17 września 2008

Nie będzie manifestu

No na razie nie będzie manifestu.
Mimo, że czasu miałem ostatnio trochę dużo, to miałem tego czasu za dużo.
Wszyscy wiemy że gdy czasu za dużo to gorzej z zarządzaniem tym czasem.

No, to koniec z tym niestylistycznym bełkotem i zbyt wieloma powtórzeniami.

Jest 17 września i przyznam się Wam, że większość dnia spędziłem dziś na paleniu w piecach domowych. Nie abym dorabiał na boku, tylko zimno!
Stare kafle, mimo że to niebezpieczne, to rozgrzałem do czerwoności, z nadzieją że obudzę sie jutro bez kataru.

Napisać można, że zimno bo pogoda się zmienia, że klimat i że nadciąga klęska ale każdy z Nas to wie.
Ja tylko powiem, że gdy zmieniłem szkołę, mając 9 lat, i wyprowadziłem się z rodzicami na obrzeża mojego miasta, i gdy poszedłem do szkoły, nowej szkoły, to przywitały mnie świerszcze.

To najbardziej pamiętam.
Gorące dni września, pożółkłe trawy od słońca, okalające moją nową szkołę pełne były świerszczy.
Łapałem je.

Teraz łąpie katar.

Ale i tak jest cudownie.

Życie jest cudowne i o tym powinniśmy pamiętać.
Nie przejmujmy się klimatem tylko go zaakceptujmy, bo na cholerę nam wrzody, jak słońca z przed stu lat nie wrócimy.

Ja jestem pełen życia i czekam na kolejny wschód.
Nie mógłbym nadmienić na koniec, że na ogólny dobry humor i dobre nastawienie wpływ miała dodatkowo informacja jaką otrzymałem dziś.
Napisał do mnie dziś człowiek, który jest współautorem nowej, powstającej, niskoprodukcyjno, małoekskluzywno i cieńkoemisyjnej telewizji.
Będzie lokalna i tylko tyle mogę teraz powiedzieć.
Trzymam kciuki za ekipę nowej telewizji, która już jest na końcowym etapie organizowania sprzętu, i pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 1 września 2008

Reklama

Spotkałem dziś kolegę.
Nie widziałem go już kope lat, ale wydawało mi się, że nie widziałem go już 1000 lat, bo z wychudzonego pędraka przepoczwarzył się w pędraka w garniturze.

Żel na włoskach, podróba Rolexa, spinki z plastiku lub po ojcu i miejsce siedzące w tramwaju linii numer 12 - biznesmen.
Myślałem że pogadamy przez te dwa wspólne przystanki, o piwku na klatce schodowej za szkolnych czasów, czy o starych miłościach ale ten tylko reklama i reklama.
Podobają mi się pasjonaci i lekko ambitni ale szczury w białych krawatach i kraciastych koszulach to nie!

Najgorsze było to, że facet siedzi w jakiejś agencji reklamowej, projektuje ulotki i ustawia terminy billbordów a myśli że jest bogiem biznesu.
Chce awansować, pracuje zawzięcie od 5 lat za 1000 pln, robi w domu po nocach wymyślając nowe image dla zakładów fryzjerskich i puszek z kocią karmą i jest pewien sukcesu.

Dla mnie to szajbus i będę go w przyszłości omijać, ale miałem chociaż ochotę zapytać go o kilka rzeczy apropo reklamy.

Reklama to to, co wprowadza nas w nerwice telewizyjną.
Telewizja serwowała nam świetne reklamy w latach sześćdziesiątych w USA i w latach dziewięćdziesiątych w Niemczech.
Pamiętacie te stare reklamy krakersów z Illinois?
Ketchupy, płatki kukurydziane i Dodge'a z 1967!!

W Niemczech najlepsze reklamy były zawsze w święta.
Czar świąt, duży dom z ogrodem ,super seksowna żona, która mimo sześciorga dzieci ma uda jędrne jak owcze jajca, czarno włosy wysoki ojciec domu, dziwnie podobny do Cloneya i choinka...złote, czerwone ozdoby, prawdziwe płonące światełka i wielkie prezenty.
A po kolacji filiżanka kawy Jacobs.

Eden.

A w Polsce?
Hmm.
Miło się wspomina te pierwsze reklamy telewizji satelitarnych czy Polenny1000 ale, od kiedy każdy może nadać reklamę, mamy mnóstwo bezsensu i kiczu.

Mnie niegdyś strasznie to denerwowało ale już nie.
I Wam też to polecam.
Podejdźcie do tego z dystansem i śmiejcie się z tego.

Reklama jest droga dla mnie czy dla Was - szaraki - ale dla firmy - nie.
Tak mówił mój kolega.

Najgorsze jest to, że ludzie w firmach pracujący mają niewielkie pieniądze lub dobre, ale rozdawane ciężką ręką, a Pan prezes potrafi wydać kilkaset tysięcy na babola.

Zacznijmy od mojej ulotki jaką otrzymałem od sąsiada Zbigniewa.



Ten cyrk jest duży, niby znany, moje miasto jest pełne plakatów z ich zdjęciami, rozdawane są takie właśnie ulotki, będą zatrudniać miejscowych do rozkładania plandek...czyli spora firma. Wiem, nie jest to Dove czy Volksvagen ale i nie chaupnictwo.
I co?
Dali reklamy do druku z tyloma błędami.
Ja osobiście okropnie się uśmiałem po przeczytaniu tego czegoś.
A wystarczyło zapytać się jakiegoś Polaka przed drukiem czy sformułowania typu 'pierwszy ras', 'ludzi do placy' , i 'przy roskladaniu' są poprawne.

Inną śmieszną reklamą i totalnym pudłem jest reklama PKO.




Tu macie linka do tego spektaklu, link
ale pewnie juz i tak widzieliście te żenade.
Pytam kolegi po co tam Pani Kozidrak, skoro tylko klaszcze z tym facetem co gotówki nie miał i sobie gitarę kupił, a on mi na to, że pewnie tania była Beata i menager pani Gwiazdy podpowiedział jej, że dawno jej w mediach nie było, i to byłby dobry krok.
No i teraz, Kozidrak się do nas śmieje na wychudzonych foto-szopem zdjęciach na każdym kroku.

No i te leki, na ,jak to nazywają, wzdęcia.
Co to są te wzdęcia się pytałem gdy pierwszy raz usłyszałem te reklamę w telewizji.
Okazało się, że ktoś od reklamy wyciągnął to słowo z medycyny bo słowo pierd i bąk jest niestosowne.
A te reklamy podczas jedzenia kolacji to są stosowne?
Kategorycznie, nie.


Podczas reklamy tego leku mama pyta się córki co robić, tata nie może usiedzieć w pubie z kolegami, dziewczyna w autobusie sobie pasek od spodni popuszcza...

A prze to takie pożyteczne.
To antyreklama numer 1, 2 i 3 dla Espumisanu:
Antyreklama promująca pierdzenie 1
Antyreklamama numer 2
Antyreklama 3

Jest jeszcze Colon C.
Reguluje pracę jelit dzięki wyjątkowej kompozycji opartej na naturalnych składnikach. Colon C, zapobiega zaparciom.



Z tej reklamy możemy się dowiedzieć że co trzeci facet i co druga kobieta cierpi na zaparcia.
Dziś, idąc przez miasto przysiadłem na chwilę na papierosa i patrzyłem na ludzi.
Odseparowałem wzrokowo kobiety i sobie mówiłem pod nosem : 'ty stękasz, ty nie, ty stękasz, ty nie...'
Można tak w kółko!
Czasami jedna stęka i druga też, ale potem dwie nie!
Super zabawa i polecam ją Wam jeśli denerwuje Was reklama tych kapsułek.

By zakończyć podtemat wzdęć i zaparć, wspomnę tylko o Danone Activia.


By się zapoznać z jej działaniem i zapewnieniami producentów oto film.
Powiedzcie mi, bo ja nie wiem, jak można udowodnić sprzedawcy lub producentowi, że po 14 dniach stosowania Activii, ma się wciąż zaparcia.
Ile bym dał, by na tyłach każdego sklepu, w którym sprzedaje się Activie, znajdowało się specjalne pomieszczenie Danone do sprawdzania zaparcia..

Jeszcze jest ta reklama Vision Ekspress.
Powiedzmy ta

Tu akurat jest jakiś pan ale mnie się osobiście podoba najbardziej ta pani Lidia, co ma te sama zniżkę od trzech lat. Widać się nie starzeje.

Pytałem kolegę także, o te reklamę z Markiem Kondradem czy Kontradem i czy ma podtekst polityczny rzeczywiście.
Odpowiedział mi że nie, tylko jest podobna do wystąpień Prezydenta by dużo o niej mówiono i była popularna. I jest. Choćby dlatego że o niej teraz piszę.

Teraz już zakończę bo muszę położyć swoje stare nogi pod pierzynę po długim weekendzie, o czym kiedy indziej.
Oglądajcie reklamy z dystansem albo nie oglądajcie w ogóle.

PS: Apropo reklamy tyle że amatorskiej
http://www.joemonster.org/filmy/10335/Do_apteki_czy_na_miasto

Moriarty